Refleksje prowadzących I edycji

Projekt zakończony, czas trwania: 1 czerwca - 31 grudnia 2011 r.

 

Prowadząca: Katarzyna Misior

Projekt: Liść

Miejscowość: Stara Prawda

 

Wszystko co jest nowe zazwyczaj budzi w nas lęk lub niepewność. Również nowa metoda pracy z dziećmi wprowadziła niepokój czy oby na pewno dam radę i czy rzeczywiście da się to wykonać w taki sposób aby dzieci najbardziej na tym skorzystały. Pomimo wielu obaw dzieci zaskoczyły mnie swoimi ciekawymi i nietypowymi pytaniami oraz chęcią zbadania odpowiedzi. Byłam bardzo szczęśliwa gdy dzieci z wielką ochotą i przejęciem opowiadały sobie co widzą pod mikroskopem i wołały siebie nawzajem, aby z innymi podzielić się tym widokiem.

Wydaje mi się że dzieci nauczyły się większej wytrwałości i cierpliwości. Widziałam jak z wielką precyzją rysowały i odwzorowywały elementy i wszystkie doprowadzały swoją pracę do końca. Zauważyłam również, że chętnie ze sobą rozmawiały i prowadziły dyskusje.

Największym sukcesem było dla mnie to, jak jedna dziewczynka, która do tej pory niechętnie lub rzadko rysowała przy pracy metodą projektów pewnego razu chętnie użyła kredek i ołówka do odwzorowania tego co widzi pod mikroskopem. To było dla wszystkich dzieci nowe doświadczenie i widziałam ich podekscytowanie w trakcie używania nowych, nieznanych im rzeczy i przedmiotów, które może widziały ale nigdy nie miały okazji ich dotknąć lub z nich skorzystać, gdyż często inni dorośli po prostu uważają że są „za małe” lub mogą sobie „ zrobić krzywdę”.

Rodzice bardzo mnie zaskoczyli swoją otwartością i zrozumieniem. Kiedy na pierwszym zebraniu powiedziałam im o nowej metodzie pracy z dziećmi i wielkiej roli rodziców, którzy nie powinni zbywać dzieci kiedy przyjdą do nich z jakimiś dziwnymi pytaniami. Nasze mamy, które były ekspertkami, chętnie udzielały dzieciom odpowiedzi na pytania i znalazły czas aby odwiedzić nasz Klub Przedszkolaka. Przychodzili nawet rodzice dzieci którzy nie zostali wskazani jako eksperci i pytali: „Pani Kasiu to kiedy mamy przyjść do przedszkola?” To było naprawdę miłe: czuć zainteresowanie tym co się dzieje w przedszkolu.

Metoda projektów jest ciekawą formą pracy z dziećmi. Zobaczyłam jak dzieci się zmieniają. Najbardziej zaskoczył mnie Kacper, który przy prezentacji młodszej grupie przedszkolaków chciał pokazywać i odpowiadać na wszystkie pytania dzieci i prezentować wszystko, co jest możliwe. Rzeczywiście był jednym z chłopców najbardziej zainteresowanych projektem i wyniósł z niego bardzo dużo. Stał się prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie. Byłam bardzo dumna z moich przedszkolaków gdyż naprawdę dużo się nauczyły a przede wszystkim bardziej poznały siebie a ja bardziej poznałam moje dzieci.

 


 

Prowadząca: Emilia Grabowska

Projekt: Mąka

 Miejscowość: Kisielsk


Metoda projektów badawczych była dla mnie tematem już znanym. Podczas swojej kilkuletniej pracy przeprowadziłam trzy projekty badawcze z dziećmi. Jest mi to metoda znana ale do końca nie poznana. W końcu człowiek uczy się całe życie... Podczas realizacji projektów czułam się wspaniale. Będąc osobą, która lubi wyzwania stwierdziłam , że to coś dla mnie. Świetnie się bawiłam razem z dziećmi. Te badania, doświadczenia, szukanie odpowiedzi na nurtujące nas pytania to jest coś....
Bardzo podoba mi się praca metodą projektów badawczych, gdyż pomaga ona w rozwoju młodego człowieka. Daje możliwość poznania przez dzieci otaczającego ich świata, poprzez poznanie go od wewnątrz a nie tylko tego co jest podane w " opakowaniu". Dzieci doświadczają niezwykłych rzeczy podczas realizacji projektów. To samo tyczy się także nauczyciela.

Wiele się też nauczyłam od moich maluchów m.in. cierpliwości. Oni zawsze mówili, że nie ma co się spieszyć, wszystko trzeba robić powoli to samo się zrobi. Tak było z pieczeniem ciastek. Ja byłam bardzo przejęta , żeby wszystko dobrze wyszło, a oni spokojnie czekali do momentu, aż zadzwoni sygnał i będzie można je wyjąć z pieca. I tylko mówili: „Proszę Pani ale jeszcze nie dzwoniło.”

Samo bycie, takie bliższe, z dziećmi było dla mnie takim dużym doświadczeniem. Człowiekowi się wydaje, że jak jest z dziećmi przez te parę godzin w pracy, obserwuje ich, rozmawia to już jest to. Podczas typowych, codziennych zajęć nie można aż tak poznać dziecka jak to w moim przypadku się stało podczas realizacji projektu. Dzieci były szczęśliwe i pani była szczęśliwa. I o to przecież chodzi. O szczęście i wzajemne dobre relacje. Moje dzieci były uśmiechnięte i niezwykle szczęśliwe podczas tych tygodni trwania projektu.

Wiele ich nauczył sam projekt. Z tego względu, iż realizowaliśmy projekt pt. " Mąka" codziennie mieliśmy dużo sprzątania. A to zawsze było dla nich trudne do zrealizowania. Ale przekształcenie czegoś w zabawę wiadomo , że sprawia dzieciom radość. Wzięcie szczotki lub mopa dla niektórych pierwszy raz w życiu było czymś bardzo ważnym. Oni stawali się kimś ważnym w oczach swoich kolegów, rodziców i swojej Pani. Sprawiało im to frajdę a przy okazji mieliśmy posprzątaną salę. Po kilku dniach była już "pilnowana kolejka do sprzątania". Tak mówili, gdy ktoś już kilka razy sprzątał : "nie pilnowałeś kolejki, trzeba pilnowacza zapytać" a pilonowaczem był Kuba.

Myślę, że zmieniły się bardzo relacje między dziećmi. Bardziej ze sobą rozmawiają, wzajemnie sobie pomagają, pytają siebie o zdanie. Pani może trochę odsapnąć , gdyż lepiej sobie radzą w rozwiązywaniu problemów. Są bardziej samodzielni. Jak teraz chcą się czegoś dowiedzieć to w miarę swoich możliwości rozwiązują to sami lub proszą kolegów o pomoc.

Moim największym sukcesem tego projektu było zobaczenie u dzieci samodzielności i wzajemnej chęci pomocy sobie oraz współpracy. Ja sama przeżywałam coś wspaniałego podczas tych dwóch tygodni. Przeżywałam wszystko tak samo jak dzieci. Też byłam wesoła i doświadczałam razem z dziećmi coś fajnego. Myślę, że ta radość dzieci i wspólne badanie czegoś nieznanego to jest mój sukces. To , że dziecko podchodzi po skończonym projekcie i pyta:” Proszę Pani a kiedy jeszcze się tak pobawimy jak wtedy z tą mąka?” I to jest sukces, gdy dzieci chcą jeszcze się pobawić.

Rodzice bardzo miło i niezwykle przychylnie przyjęli informację o projekcie. Angażowali się w realizację projektu. Mówili, że to coś innego, że tak fajnie bo dzieci mogą coś same robić. Bardzo się cieszyli i byli zdziwieni ,że dzieci same pieką ciasto i chleb. Sami sprzątają po sobie.

Jedna mama zaprosiła nas do swojego gospodarstwa. Opowiedziała nam co się u niej znajduje, jakie ziarno ma u siebie. Pokazała nam jakie maszyny znajdują się u niej. Dzieci były zachwycone. poczęstowała na koniec nas wszystkich cukierkami. A najbardziej dumna była jej córka Dominika, bo to u niej cała grupa była w odwiedzinach. Inni rodzice pytali czy w czymś pomóc. Wiedziałam , że mogę na nich liczyć gdy będę potrzebować pomocy. Jedna mama zaoferowała nam pomoc Babci przy pieczeniu chleba.

Projekt i jego realizacja bardzo podobał się Pani Dyrektor oraz Gronu Pedagogicznemu. Nawet zdarzały się głosy zdziwienia, że takie maluchy a potrafią takie ciastka upiec. A nasze ciastka i chleb jadła cała szkoła.

Myślę, że na tym jednym projekcie nie spoczniemy. Już temat się nowy wykluwa powoli. Przyniesiony zostały przeze mnie do przedszkola tak po prostu po przedświątecznych porządkach "stare- nowe" zabawki po moim dziecku. I wśród tych zabawek były trzy telefony prawdziwe ale nie działające. Powoli zaczyna się tworzyć kolekcja starych telefonów, bo każdy przynosi swoje. Chłopcy już powoli myślą jak jej naprawić i rozkręcić.... także początek jest.

Metoda projektów badawczych jest metodą poznaną przeze mnie dzięki ludziom z Fundacji Komeńskiego, także mam komu podziękować...tych osób jest wiele także dziękuję wszystkim. Dziękuję za to, iż pokazali mi coś nowego i w dodatku dostarczyli radości nie mniejszej niż małemu dziecku. Wiem, że to coś dla mnie i na pewno będę pracować z maluchami w ten sposób. Jeszcze raz dzięki i polecam się na przyszłość.